19 maja 2026

Sebastian Klimczyk: „Każdy mecz jest na wagę złota…”

Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem, jakiego udzielił nam po niedzielnym meczu trener Okocimskiego Brzesko – Sebastian Klimczyk. Szkoleniowiec „Piwoszy” podsumowuje w nim nie tylko samo spotkanie, ale również aktualną formę zespołu i to co czeka jego zespół w kolejnych meczach.

Po niedzielnym spotkaniu z MKS Trzebinia chyba trenerowi spadł ogromny kamień z serca? Trzy punkty w tym meczu były bardzo istotne dla zespołu jak i układu tabeli.

SK: -„Na pewno potrzebowaliśmy tych punktów jak tlenu, zdecydowanie spadł kamień serca zarówno ze mnie jak i z chłopaków. Wpadliśmy w najgorsze co można wpaść, czyli serię, a seria ma to do siebie, że ciągnie…, jeśli wygrywasz to ciągnie w górę, ale jeśli przegrywasz to ciągnie w dół i po raz pierwszy w tym sezonie musieliśmy poradzić sobie z czymś co czasami ciężko wytłumaczyć racjonalnie, bo ilość wydarzeń, która sprawiała, że nie wygrywaliśmy meczów nawet w których byliśmy lepsi była ciężka do zrozumienia. Najważniejsze, że w końcu się przełamujemy, a wszystko co się działo do tej pory niesamowicie nas wzmocniło… To jak czuliśmy się po bramkach, to jak czuliśmy się po meczu, to jaka energia była wewnątrz tej grupy to coś niesamowitego i nie do pojęcia dla kogoś nie będącego w środku. Strasznie się cieszę, że mogę w tym uczestniczyć i czuć to bezpośrednio. Dziękuję drużynie za to co zostawiła na boisku, bo to było coś więcej niż 100%, coś więcej niż maks.”

Pana zespół w tym meczu pokazał konsekwencje oraz zaangażowanie dosłownie do ostatniej minuty, co skutkowało zdobyciem 3 bramek. Jak trenera ocenia to spotkanie?

SK: -„Spotkanie bardzo trudne, ale wiedzieliśmy o tym, że takie będzie. Trzebinia ostatnio odstawiła z kwitkiem Bochnię, wcześniej Hutnika… grali bez presji, są w przysłowiowym gazie. Nie mają nic do stracenia, tylko cieszyć się graniem i punktować. U nas natomiast zaczęło robić się niebezpiecznie, więc ta presja była podwójna. Sam mecz nie był zbyt piękny, chociażby ze względu na warunki atmosferyczne i standardowo stan naszego boiska. Zwłaszcza mając na uwadze, że jesteśmy drużyną, która ma kiepskie warunki fizyczne i bazuje na posiadaniu piłki, stan murawy ma duże znaczenie. Tak czy inaczej trzeba było dostosować się do warunków i postawić momentami na prostotę i konkret w trzeciej tercji. Wydaje mi się, że obiektywnie patrząc po prostu zasłużyliśmy na to zwycięstwo, Trzebinia miała dwie sytuacje, z jednej zdobyła bramkę z drugiej przestrzelili, tak to mecz raczej pod nasze dyktando, choć znowu brakowało nam skuteczności i konkretu pod bramką rywali. Mecz sam w sobie szarpany, momentami za dużo emocji, za mało spokoju, jednak, jeśli ktoś próbował kreować, to byliśmy to my. Ostatecznie przepchaliśmy ten mecz serduchem, pasją i po prostu tym, że bardzo, bardzo, ale to bardzo chcieliśmy.”

Ostatnie trzy mecze pokazały, że chyba wszystko co najgorsze jest już za drużyną? Czy właśnie te spotkania dadzą nowy pozytywny impuls na decydującą fazę sezonu?

SK: -„Myślę, że tak… czujemy, że rośniemy, mentalnie tak mocni nie byliśmy nigdy… sportowo też nie pamiętam okresu, żebyśmy stwarzali co mecz tak dużo sytuacji – od czterech spotkań wliczając mecz PP z Popradem uważam, że gramy dobre spotkania. Szwankuje skuteczność. Prowadzimy statystyki z każdego meczu, jesteśmy w stanie na faktach oceniać w których meczach wszystko się zgadza i to my jesteśmy drużyną przeważającą a w których to rywale są bliżej zwycięstw. Mieliśmy kryzys kilka kolejek temu, ale od Popradu utrzymujemy jak na nasze możliwości wysoki poziom, który musimy kontynuować.”

Wracając do meczu z MKS Trzebinią to można było się spodziewać, że nie będzie to łatwe spotkanie. Drużyna pokazał w tej rundzie, że mimo spadku do V ligi nie będzie oddawała punktów za darmo. Tak też było w meczu z Okocimskim.

SK: -„Tak jak wspominałem wyżej, Trzebinia się zmieniła… jest nowy trener, Piotrek Wesołowski, który ich poukładał, są nowi zawodnicy, widać tam fajną energię. Chłopaki grają bez presji, mają jakość i punktują. Myślę, że Trzebinia jeszcze niejednej drużynie urwie punkty w tym sezonie. Dlatego tym bardziej cieszy, że udało się, zdobyć 3 punkty.”

Ostatnio rzuty karne nie dały Okocimskiemu awansu w Pucharze Polski, dziś były one kluczowe w odniesieniu zwycięstwa. Tzn że zawodnicy mocniej skupiają sie na nich podczas jednostek treningowych?

SK: -„Kilka razy uderzaliśmy karne na treningach, ale powiedzenie, że to wytrenowaliśmy byłoby przypisywaniem sobie medalu za nic. Po prostu na boisku była osoba, która ma głowę do tego elementu, czyli Kacper Sowa, nasz kolejny wychowanek z rocznika 2007, który dwa razy pewnie zapakował piłkę do bramki.  Gratulacje dla niego, w takim momencie tak podejść do tematu, w takim wieku – szacunek.”

W kuluarach rozmów pomeczowych można słyszeć głosy, że Okocimski powinien nie jednem mecz zakończyć zwycięstwem. Na przeszkodzie stoi, jednak skuteczność, a dokładnie jej brak, bo samych sytuacji wyklarowanych przez zespół jest naprawdę sporo. Jak trener podchodzi do tego aspektu?

SK: -„Zgadzam się z tym w pełni, natomiast jest takie złote powiedzenie trenerskie, że najgorsze dla drużyny to jest brak stwarzania sytuacji, a nie brak skuteczności. Nad skutecznością można pracować. Jeśli nie stwarzasz sytuacji wtedy problem jest głębszy. My ostatnimi tygodniami mamy co mecz mnóstwo okazji, jednak szwankuje finalizacja. Ostatnimi czasy na treningach mocno pracujemy nad tym elementem i głęboko wierzymy, że ten aspekt się poprawi. W naszym przypadku poza suchą jakością uważam, że problem leży w głowach. Mam nadzieję, że mecz z Trzebinią sprawi, że wszyscy jeszcze bardziej uwierzą w siebie i swoje możliwości. Potrzebujemy tam zdecydowanie więcej chłodnej głowy i pewności siebie.”

Wkraczamy w decydującą faze sezonu. Jak trener ocenia najbliższe mecze i które z nich będą miały kluczowe znaczenie?

SK: -„Nie ma co gadać, każdy punkt, każdy mecz jest na wagę złota. Jest niesamowity ścisk i naszym celem jest utrzymać dyspozycję z ostatnich czterech meczów. Jeśli utrzymamy tą energię, jakość, wizję, pasję, bycie razem to w końcu nam musi oddać. Wierzę, że w piłce nożnej szczęście = 0, a więc w naszym przypadku mamy jeszcze troszkę do odebrania z niebios. Żeby jednak tą szanse dostać, trzeba najpierw wymagać od siebie, a my musimy ostatnie pięć razy tego sezonu grać każdy mecz jak nasz wewnętrzny Finał Ligi Mistrzów. Powtarzałem to nie raz, i powtórzę to po raz kolejny „jedyne bariery jakie mamy, to te, które są w głowie…” BELIEVE.”

Komentarze