16 października 2018

Rozmowa z Marcinem Jurkiewiczem – wiceprezesem CANPACK Okocimski

Rozmowa z Marcinem Jurkiewiczem – wiceprezesem ds. sportowych CANPACK Okocimskiego Klubu Sportowego.

Jak zaczęła się Pana przygoda z Okocimskim Klubem Sportowym?

Moja przygoda zaczęła się w 4 klasie podstawowej czyli w wieku około 10 lat. W tamtych czasach nie było grup typu: skrzat, żak, orlik. W 1993 roku kiedy Okocimski awansował do II ligi ogłoszony był nabór do grupy trampkarz młodszych (dziś młodzik). Pamiętam że na trybunach czekało dużo chłopców i testy trwały dwa dni. Pierwszy dzień był nastawiony na piłkę (koperta, slalom między pachołkami ze strzałem, kapkowanie), drugi dzień to biegi (60m, 100m, 400m). Z około 60 osób trener wybrał na pierwszy rzut oka 7 osób bez liczenia punktów i udało mi się zdobyć to upragnione miejsce. Po przeliczeniu punktów dostał się jeszcze mój kolega z sąsiedztwa, co Nas bardzo cieszyło gdyż rodzice powiedzieli że będziemy mogli trenować w OKS ale jak dostaniemy się razem. I tak się zaczęło. Później były lepsze i gorsze chwile ale to tak jak u każdego zawodnika.

A teraz jest Pan wiceprezesem ds.sportowych, Dyrektorem Akademii.

Tak zgadza się. Patrząc w przeszłość niejednokrotnie jako młodzi chłopcy, widząc prezesów żartowaliśmy między sobą, że niedługo to my będziemy zarządzać tym Klubem. Wtedy traktowaliśmy to w kategorii żartu, ale trochę marzyło się o tym. Nie jest to jednak taka kolorowa bajka jak niektórzy sobie wyobrażają, ale zawsze lubiłem ryzyko, tak więc jestem w Klubie mimo tego, że zaczęliśmy chyba w najgorszym okresie Klubu w jego historii. Jako Zarząd mamy określony cel, który zamierzamy zrealizować, a mianowicie doprowadzić do płynności finansowej przy równoczesnym rozwoju struktur młodzieżowych.

Zarządzanie Klubem sportowym to specyficzny rodzaj pracy, jakie Pan ma doświadczenie w tym zakresie?

Praca w Klubie powinna wyglądać jak zarządzanie w dobrze poukładanej firmie. Wcześniej pełniłem funkcje związane z zarządzaniem zasobem ludzkim. Nie jestem też laikiem w dziedzinie sportu i zarządzania w sporcie. Jestem wieloletnim zawodnikiem Klubu, aktualnie jestem na studiach podyplomowych na Uniwersytecie Jagiellońskim na kierunku- zarządzanie organizacjami sportowymi, który ukończyli prezesi kilku klubów z ekstraklasy jak również osoby zarządzające w dziedzinie sportu. Uważam, że rozwój jest obowiązkiem aby nie stanąć w miejscu, ale w dzisiejszym życiu sam rozwój to mało, prawdziwy rozwój jest wtedy jeśli jest dynamiczny. I taki model zarządzania wprowadzamy w Klubie. Przede wszystkim dynamika w rozwoju struktur młodzieżowych. Tylko taką drogą można zbudować solidny i stabilny Klub. Wiele się o tym mówi, a mało kto rozumie niestety.

Jak układa się Wasza współpraca z Gminą Brzesko?

Współpraca układa się dobrze. W ciągu ostatnich lat Gmina Brzesko wsparła Nas finansowo na kwotę kilkuset tysięcy złotych. Obecnie widzimy dużą przychylność Gminy związaną z naszą działalnością. Postawiliśmy na rozwój dzieci i młodzieży oraz uzyskanie równowagi finansowej, a to jest dobrze odbierane przez gminę i pozostałych sponsorów. Jestem przekonany, że wspólnie będziemy rozwijać największe stowarzyszenie jakim jest Okocimski Klub Sportowy. W tym miejscu w imieniu Zarządu chciałbym serdecznie podziękować Panu Burmistrzowi Grzegorzowi Wawryce oraz Radzie Miejskiej za to iż, w najtrudniejszych chwilach, które były 2,5 roku temu zaufali nam i dali szansę na odbudowę wizerunku Klubu.

Czego wam brakuje, by lepiej funkcjonować? By rozwój był dynamiczny jak Pan mówi?

Potrzebujemy kolejnych obiektów do treningu. Dziś w Polsce mamy coraz więcej stadionów, ale nie będzie wyników jak nie będziemy mieć zaplecza treningowego. Tego brakuje w całej Polsce nie tylko nam. Muszą powstawać obiekty treningowe na najwyższym poziomie. Skończyły się czasy gdzie dzieci biegały po łąkach i tam rozwijały swoje umiejętności. Oczywiście jak każde stowarzyszenie potrzebujemy coraz więcej środków finansowych, gdyż ilość młodzieży wzrasta, a co za tym idzie wydatki również. Pozyskujemy środki od prywatnych sponsorów, darczyńców za co serdecznie w tym miejscu dziękuje.

Czy jest dużo chętnych do uprawiania piłki nożnej?

Dużo to mało powiedziane. W tym momencie mamy około 270 zawodników, a przecież są jeszcze szkółki prywatne w naszym regionie. Coraz więcej osób przesyła informację odnośnie możliwości biegania na stadionie. W miarę możliwości staramy się obiekt udostępniać. Uważam że teren Okocimskiej 34 jest wspaniały do rekreacji i sportu. Mamy dużo pomysłów jak go zagospodarować, ale na to przyjdzie jeszcze czas.

Czyli widzi Pan szanse na rozwój klubu również w innych dyscyplinach, nie tylko w piłce nożnej?

Okocimski Klub Sportowy to Klub jak pamiętają starsi sympatycy wielosekcyjny. Dzisiaj jest tylko piłka nożna, nie ukrywam że są rozmowy zakulisowe z przedstawicielami i sympatykami siatkówki oraz tenisa ziemnego. Jednak najpierw Klub musi być stabilny finansowo żeby wziąść kolejny ciężar na swoje barki.

Zarząd stawia na dzieci i młodzież.

Oczywiście stawiamy na dzieci i młodzież bo tylko dzięki takim krokom można osiągnąć sukces. Kupować zawodników to może Real Madryt, a my mamy szkolić aby mieli od kogo kupować. Może kiedyś przyjadą skauci na Okocimską 34 z np. z Realu. Oczywiście drużyna seniorów jest pierwszą drużyną do której się dąży i tak będzie zawsze jednak teraz patrzymy na korzyść całego Klubu, a nie poszczególnych grup. Trenerzy mają się uzupełniać pomagać sobie, a nie rywalizować ze sobą. Staramy się zapewnić stabilność finansową i organizacyjną, której w ostatnich latach brakowało. Wymagamy aby razem tworzyli zgrany zespół.

Minął pierwszy rok funkcjonowania Akademii. Z czego jest Pan najbardziej zadowolony?

Jestem niezmiernie dumny z sukcesów jakie osiągnęliśmy w poprzednim sezonie. Zakładanym celem długofalowym było w przeciągu trzech lat awansować wszystkimi drużynami do lig małopolskich. Zrealizowaliśmy cel w ciągu jednego sezonu. Młodziki zajęli 5 miejsce Mistrzostw Polski, powołania do kadry MZPN kilku zawodników, powołanie na konsultacje kadry PZPN, ale również włączenie do kadry trenerów MZPN- Marka Małysę. Był to sezon bardzo ciężki. Myślę, że skale trudności znają tylko trenerzy i zawodnicy. Organizacyjnie zrobiliśmy wszystko co można było zrobić w tamtym czasie, zawodnicy i trenerzy dołożyli ciężką prace i efekty widać. Chcę im bardzo serdecznie podziękować w tym miejscu za trud i siłę, która włożyli w tamtym sezonie i wierzę, że wszyscy zrozumieli, że tylko ciężką pracą dojdziemy do sukcesu.

Kolejny sezon trwa. Jakie są cele?

Oczywiście utrzymanie pierwszej drużyny w IV lidze oraz utrzymanie grup młodzieżowych w ligach małopolskich, gdyż gwarantuje to rywalizację na najwyższym poziomie w Małopolsce. Już dziś wiemy, że juniorzy młodsi spadną do ligi tarnowskiej jednak obowiązuje system jednorundowy dzięki czemu na wiosnę walczymy o powrót do ligi małopolskiej. Jestem przekonany, że osiągniemy cel i w sezonie 2019/2020 rocznik 2003 oraz 2004 będzie grał nadal w małopolskiej lidze.

Przenosi Pan życie Klubu do domu? Pana rodzina również żyje piłką nożną?

Moja rodzina związana jest z piłka nożna od lat. Bakcyla piłki nożnej wprowadził do rodziny mój szwagier, który był zawodnikiem Iglopolu Dębica w czasach świetności. Siostrzeniec grał w Ruch Chorzów, drugi siostrzeniec obecnie występuje w Garbarni Kraków, bratanek jest zawodnikiem drużyny seniorów Okocimskiego, syn uczestniczy w zajęciach w kategorii żak, ja przeszedłem wszystkie szczeble rzemiosła piłkarskiego w OKS od młodszego trampkarza po drużynę seniorów. Tak więc w rozmowach, spotkaniach rodzinnych temat piłki nożnej jest często tematem wiodącym.

Czego życzyć Panu w pracy w Okocimskim Klubie sportowym?

Siły i wytrwałości.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuje i pozdrawiam wszystkich sympatyków Okocimskiego klubu Sportowego i zapraszam na Okocimską 34.

Komentarze